czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział 14

   Z jej ust skapywały krople krwi. Głowa jakże poturbowana ,dziewczyna tak samo. Leżała. Co innego miała robić? Zmasakrowana. Nikt jej nie ocali. Bo kto by ją tu znalazł? Blond włosy upaćkane w krwi i brudzie leżały gdzie nie gdzie. Sama dziewczyna miała już je krótkie ,a jej fioletowe oczy delikatnie patrzały w stronę nieba. Czekała na okrutny los. Nagle ktoś ją podniósł i wziął na ręce. Ujrzała burzę czerwonych włosów. Nie miała już siły ,by się przyjrzeć jej wybawcy.
-No ,no ,nasza pani Kuchiki wreszcie się zjawiła.-powiedział i prychnął
-Z...Z...Zostaw mnie...-wymruczała
-A coś ty taka niemrawa?-zapytał-Jak zabijałaś swojego tatusia...
-Dostałam już swoją karę!-krzyknęła-Zostaw mnie ,muszę zginąć...
   Czerwonowłosy skrzywił się i ujął jej twarz brutalnie. Patrzył w jej zmasakrowaną twarz. Oczy dziewczyny delikatnie spojrzały na niego.
-Kapitan Kuchiki by mnie zabił ,gdybym Cię zostawił.-powiedział-Jesteś jego jedynym potomkiem ,tak czy nie?!
-T...Tak...-powiedziała.
-No właśnie ,więc cicho bądź.-powiedział-Musisz przeżyć.
   Puścił ją i znów wziął na ręce. Prowadził ją gdzieś. Po chwili blondynka ujrzała jakiś budynek z napisem "12 Oddział". Zdziwiła się i zamyśliła. Nagle miękkie ramiona wybawcy zmieniły się z twardymi rękami. Skrzywiła twarz ,a ktoś ,który ją trzymał, puścił ją.
-Nemu ,nie będę ją dźwigać! Choć tu!-krzyknął
-Hai.-powiedział jakiś głos.
   Kobiecy. Znów ktoś ją podniósł i wziął na ręce. Fioletowooka zamknęła swoje oczy i zasnęła.

~*~

   Prychnął. Był zły ,bardzo zły. Patrzył na blondynkę zezłoszczonym wzrokiem. W dłoni trzymał krótki nóż. Twarz dziewczyny była mocno zmasakrowana. ~A więc udało jej się uwolnić? Ciekawe...~pomyślał
-Dlaczego oddałaś tego demona w jego ręce?!-zapytał zły
-Bo myślałam ,że mnie uratuje...
-Uratuje?! Pff-powiedział i wyrwał jej dużą część włosów.
   Dziewczyna skrzywiła się. Bolało ją tą strasznie. Po chwili kopnął ją z ogromną siłą. Dziewczyna upadła.
-Wynoś się!
-A...Ale...
-Nie jesteś już na nic potrzebna! Wynoś się!
-Hai..
   Blondynka ostatkami sił podniosła się i poczłapała w stronę drzwi. Miała wyjść na zewnątrz ,jednak drzwi teleportowały ją do innego miejsca. Była w śmieciach. Wydostała się i upadła obok nich. Myślała...

~*~

   Obudziła się. Leżała na czymś zimnym. Wszystko ją bolało. Nagle ktoś walnął ją.
-Kuchiki, jesteś wolna.-powiedział czyjś głos.
   Otworzyła oczy. Ujrzała niebieskowłosego mężczyznę. Nagle na jej twarz opadł czarny kosmyk. Dziewczyna poczuła się jak nowo narodzona. Wstała i podniosła kosmyk. Nagle poczuła coś miękkiego na miejscu ,gdzie powinno być jej oko.
-Kuchiki...-powiedział jakiś kobiecy głos.
   Blondynka ,a raczej już czarnowłosa obróciła się. Za nią stała kobieta o czarnych włosach i zielonych oczach.
-Na potrzebę eksperymentu musieliśmy twoje oko wyjąć. Niestety nie dało się go włożyć ,więc masz tą opaskę. No i...-w tym momencie kobieta się zawahała.
-Tak?-fioletowooka spojrzała na nią z uśmiechem
-Twoje włosy... W czasie operacji zmieniły się z blondu na czarny.
-Ah... Rozumiem.-powiedziała dziewczyna i odwróciła się.
   Wybiegła z budynku. W jej oku zalęgła się łza. Tak, nawet wcześniej źli muszą płakać. Nagle poczuła ,że zderza się z kimś. Podniosła wzrok i ujrzała brązowe oczy.
-Kim ty... jesteś?-zapytał
-Eya Kuchiki...-szepnęła
-Co? Przecież miałaś blond włosy...
-Zmieniły się...
-Aha. No to chodź.-powiedział-Musisz pójść do domu ,jesteś nie oficjalną głową rodziny Kuchiki.
-Jak to...?
-No tak to. Oprócz twojego pradziadka i ciebie to nie ma żadnego Kuchiki.
-Nie ma...?
-No nie ma.
-A kim ty jesteś...?
-Wice Kapitan 6 Oddziału ,Renji Abarai
-Ładne imię...
-Naprawdę? Nikt mi tego nie mówił.
-Naprawdę... A kim jest twój kapitan...?
-To był twój ojciec. Myślę ,że teraz to będzie twoja przyszywana ciocia ,Michiko Nemoto.
-Michiko Nemoto...? Siostra Rukii Nemoto i mamy...?
-Taaak.
-Aha...
   Nagle ich rozmowa ucichła. Byli w końcu na miejscu. Przed wejściem czekał na nich pewien staruszek o szarych oczach. Spojrzał na Eyę krytycznym wzrokiem.
-To żegnaj, Kuchiki.-powiedział Renji i odwrócił się
-Mam imię!-krzyknęła
-Wreszcie podniosłaś głos, Kuchiki!-zignorował ją i odszedł.
-Eh...-szepnęła
-Kuchiki-odezwał się staruszek
-Przepraszam.-powiedziała i uklęknęła przed staruszkiem
-Wstań. Nic się nie stało.-powiedział ,a ona wstała
-Jak to...?
-Dowiedzieliśmy się ,że kierował tobą pewien Adrian.
   Dziewczyna przeraziła się na imię jej byłego szefa. Rozejrzała się w około i nagle przytuliła się do jej pradziadka ,płacząc.
-To...To... To przez niego...
-Nie płacz. Twój tata żyje ,nikt o tym nie wie ,ale on nie może już być na stanowisku kapitana.. Na szczęście  Unohanie udało się przywrócić jego i twojego brata do życia.
-C...Co?
-No to... Możesz ich zobaczyć ,choć.

~*~

   Hideo obudził się. Poczuł dziwne szczęście. No tak. Za miesiąc kończą szkołę ,a jak. Wtedy cała dziewiątka będzie mogła przenieść się do Soul Society. A wtedy będą mogli żyć wszyscy. Tak, nawet on ,Laura i ich córeczka ,Hanae. Dlaczego? Nikt tego chyba nie wie. Czy to się wyda? Nie. Nagle poczuł delikatne ciało kładzące się na nim. Otworzył oczy i ujrzał uśmiechniętą Laurę oraz jego córeczkę Hanae. Rozejrzał się. Jego przyjaciele ułożeni byli w najróżniejszych pozycjach ,jednak brakowało tam Giranku ,Toshiro i Michiko. Cała scena wyglądała przezabawnie.
-Laura? Co się tu stało?-zapytał
-Przesadziliście z szampanem dla dzieci-powiedziała poważnie.-Na szczęście Rukia-Chan za bardzo nie przesadziła ,napiła się z jednego lub dwóch kieliszków.  No i normalnie zasnęła.
   Hideo rozejrzał się za Rukią. Spała ona na łóżku ,gdzie wcześniej położył Laurę i Hanae. Uśmiechnął się.
-Wow... Nawet nie wiedziałem ,że można przesadzić z takim szampanem
-No ja też.
   Po chwili zaczęli się wszyscy budzić. Każdy był wyspany i czuł się szczęśliwy. Nagle zadzwonił dzwonek w komórce Laury.
-Aaa.. Szkoła...-powiedziała i położyła Hanae w łóżeczku.
   Wyłączyła dzwonek i wygoniła wszystkich z domu. Po chwili zaczęła przygotowania do uwolnienia Sakury. Przed tym jednak zadzwoniła po opiekunkę.
-No dobra ,Sakura...-wyszeptała
   Zaczęła recytować jakąś regułkę. Po kilku minutach przed nią pojawiła się uśmiechnięta Sakura.
-No dobra ,Saku...-próbowała powiedzieć Laura
-Spoko ,wiem!-odezwała się Sakura-Idę do szkoły.
-Okeeeej.
   Sakura wyszła z domu i podążyła do szkoły ,zaś Shige usiadła w fotelu. Po chwili przyszła opiekunka i Laura dała jej pewną kwotę. Dziewczyna wyszła i pobiegła do szkoły.

CDN...
---

Przykro mi to mówić ,ale to chyba koniec niedługooooo... Jakieś 2 rozdziały i kończę tooooo.... Dlaczego? Nie wiem... Jakoś tak ,ale raczej nie miałam większych pomysłów do tego opowiadania. Może było by więcej.... Nie wiem ,ale na pewno nie będzie żadnych sekretów już w ogóle. Następne opowiadanie byłoby o Eyi ,bo chyba ją bardziej lubię. Nie wiem ;( Ale naprawdę ją bardziej ,a w ogólee... Myślę ,że adres bloga się zmieni :I No wiecieeeeeeee... Nie wim ,na jaką zmienię........ Ale mam nadzieję ,że znajdziecie mojego bloczkaa potem :D

~*~

A tak se myślę... Z kim byście Eyę związali ,gdyby to była wasza postać?

~*~

No dobrze. Kogo wolicie? Michiko czy Eyę (Tą ,którą wam przedstawiłam w tym rozdziale)?

~*~

Eya teraz:

Oczywiście Eya nie ma słuchawek ,ale jakoś tak wygląda ^^.
Ps.: Taa ,Kurotusti czy ktoś taki naprawił jej twarz xD
~*~

No i co tu jeszcze napisać?
Dodawajcie komcie ,plis! xD

~*~

Święta idą... Muszę wreszcie pokazać wam Rukię którą narysowałam i jej córkę. (Taa ,ją też narysowałam xD) Tyleee ,że Rukię nie za bardzo widać :/ A nie wiem czym poprawić ją.... Chyba ,że poprawię ołówkiem xD (Mocniej go przycisnęęęęę xD) No ok to sayonara ,ludki ^^

~*~

Wesołego Piątkuuuu ^^ (Ja mam jutro wigilię klasową xDD)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz